Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nostalgicznie.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nostalgicznie.... Pokaż wszystkie posty

środa, 3 sierpnia 2016

Smutna wiadomość :(

Bardzo długo mnie tu nie było. Musiałam sobie dużo rzeczy przemyśleć, dużo wydarzyło się nowych, moja kuzynka chorująca na raka z przerzutami, narzeczony mojej chrześnicy w śpiączce a miał być ślub w ubiegłym roku  i wiele innych, ogólnie ciężki okres.

Wczoraj dowiedziałam się że mój Kierownik z poprzedniej pracy z poprzedniego miejsca zamieszkania popełni samobójstwo przez powieszenie. Miał tylko 43 lata :(  Jutro pogrzeb. Przykre to bardzo. Inteligentny, przystojny, wykształcony, lubiany  a jednak cos zabrakło w tej całej układance. Podobno ojciec go odnalazł :(
Ból nie do opisania widząc swoje dziecko w takim stanie........ Słowa są tu chyba zbędne :(

,,Każdy człowiek, nawet najskromniejszy, zostawia ślad po sobie, jego życie zahacza o przeszłość i sięga w przyszłość". Ty też odszedłeś, ale żyjesz w naszej pamięci......
Pokój Twojej duszy. Amen....

 

niedziela, 26 stycznia 2014

Dlaczego.....?

Wczoraj dowiedziałam się że w wypadku zginęła moja Koleżanka, była jeszcze młoda i długo walczyła o dziecko, a gdy już się udało-osierociła dwuletnią córeczkę. Powód- nieodśnieżone drogi. Droga szybkiego ruchu. Podobno było to zgłaszane że jest nieodśnieżona, a teraz poszukiwanie winnego i jeden składa winę na drugiego.  W środę  jeden z tirów wpadł w poślizg i zgarnął przyczepą dwa inne samochody m.in. i jej. nie miała żadnych szans. Połowa samochodu doszczętnie zmiażdżona. Nie chcę nawet myśleć, co musi czuć Jej mąż i małe osierocone dziecko, które nawet nie będzie pamiętać swojej matki.
Dwa lata temu odeszła nagle moja kuzynka, która osierociła dwójkę małych dzieci. Jedno z nich miało mieć w przyszłym roku komunię, drugie miało rok wcześniej. Ojciec- niby był, ale tylko na papierze. Latał na lewo i prawo, dzieci widział raz do roku, pomagać finansowo nie chciał. I co? Zonk... Śmierć matki i musi się nimi zająć. Biedne dzieci nawet go dobrze nie pamiętały a tu taka trauma, bo muszą zamieszkać w obcym domu z kimś kto zmienił zdanie, podaje się za ojca ale nic o tych dzieciach nie wie, bo nigdy go to nie interesowało. Z dwojga złego jest macocha, która bardziej o nie dba niż on sam.
Gdy mieszkałam jeszcze w Poznaniu jadąc tramwajem do pracy, tak sobie rozmyślałam i obserwowałam pasażerów. Patrzyłam się głównie ukradkiem na oczy, bo one odzwierciedlają duszę i mogą powiedzieć najwięcej. Dostrzegłam starego szczupłego pana, wręcz dziadka w długim ciemnym płaszczu. Był bardzo zamyślony, oczy miał zaczerwienione i szkliste. Łzy napływały mu same. Zastanawiałam się co takiego musiało się wydarzyć i jaką tragedię przeżył? Z drugiej strony mogłam się domyślać. Tramwaj ten jechał w stronę Szpitala Klinicznego na Przybyszewskiego.  Ja musiałam wysiąść, on pojechał dalej....
Zaczęłam zastanawiać się  ile warte jest ludzkie życie i dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tracimy najukochańsze i najbliższe nam osoby? Ta jedna zagadka jest ciągle niewyjaśniona. Wszystko co nam pozostaje to tylko zdjęcia i wspomnienia.  Zawsze, gdy mam jakieś problemy powtarzam sobie, że to tylko przejściowe, są gorsze rzeczy na świecie, lecz nieustanie zadaję sobie pytanie: dlaczego, dlaczego, dlaczego.....?

środa, 1 stycznia 2014

Nowy Rok i nowe nadzieje....

Święta spędziliśmy u Rodziców.
Było jak zwykle obficie 10 różnych rodzajów wędlin od zwykłych po dojrzewające, od wieprzowiny po dziczyznę a skończywszy na świeżo upieczonym łososiu. Pękły 4 szampany, ogólnie spokojnie ale każdy był szczęśliwy. Mama zadowolona, że w końcu ma nas blisko siebie, Tato uśmiechnięty, Dziadek także i te Święta chciałabym zapamiętać w swojej pamięci. Gdy mieszkałam na drugim końcu Polski bywało różnie, po wypadku męża bardzo skromnie  gdzie była liczona każda złotówka, natomiast potem mogłam sobie pozwolić na wiele, ale znam wartość pieniądza i nigdy sobie aż tak nie pozwalałam. Przed moim ślubem mama mówiła, ty sobie tam nie poradzisz, jesteś wychowana w innych warunkach, będzie ci ciężko, postawiłam na swoim i mimo trudności nie żałuję, bo mam wspaniałego Męża. W domu pomimo tego że od dziecka miałam co drugi dzień ananasy, drogie ubrania i prezenty byłam zawsze wychowywana w poszanowaniu do pieniądza. Po ślubie bywały chwile lepsze i gorsze, aktualnie znowu są cięższe, ale ta decyzja również była świadoma i wiedziałam na co się decydujemy, po części nawet ja to znalazłam w Internecie. Czeka nas dalszy remont części dachu oraz kapitalny remont części mieszkalnej. Są osoby, które mają wiele i ciągle narzekają czekając na kaszę manną z nieba, my natomiast liczymy na siebie i pomoc od Boga. Mąż jest zbyt honorowy aby prosić o cokolwiek, ja chyba podobnie i pomimo trudności małymi kroczkami posuwamy się do przodu, a Nowy Rok niesie zawsze nowe nadzieje.....
Korzystając jednak z okazji pragnę złożyć wszystkim Osobom, które czytają ten blog najserdeczniejsze życzenia w 2014 roku i życzyć spełnienia marzeń, bo one uskrzydlają, dodają nadziei, życzyć ich urzeczywistnienia , bo właśnie dzięki takim marzeniom warto marzyć i żyć :)

sobota, 28 grudnia 2013

Kolejne Święta i urodziny.

Dzisiaj obchodzę swoje urodziny i tak sobie robię różne przemyślenia.
W maju minęło dwa lata jak w Hacjendę tchnęło nowe życie.
Pierwsza zima była bardzo trudna, stare zapadające się okna, deficyt opału. Ogólnie pieniądze szły na część produkcyjną, a mieszkalna została zostawiona na później. Pierwszej zimy mróz doszedł do -32 stopni. Nieszczelne okna były pozamarzane, na ścianach w dalszych częściach pomieszczenia był szron, wejściowe drzwi podmarżnięte, jednym słowem część mieszkalna w dalszej części przypominała  Varykino z Doktora Żywago. O choince można było tylko pomarzyć.
W częśći ,, produkcyjnej" gdzie było palone rosły grzybki, natomiast w domowej pomieszczenie było opalane tylko hitlerkiem, w środku poniszczone ściany a o choince można było tylko pomarzyć. Wtedy ważniejszy był remont dachu niż pomieszczeń w domu. Ja większość czasu spędzałam u Rodziców w ładnej zadbanej willi, natomiast Mąż  jako były bunkrowiec i rekonstruktor czuwał nad całą resztą tutaj. Muszę przyznać że fajnie sprawdziły się bunkrowe śpiworki do -28 stopni przystosowane na ekstremalne warunki. Nadeszła wiosna a wiosną jest tu naprawdę pięknie rozpoczęliśmy dalsze remonty, założyliśmy ogródek i mini sadek na około 20 drzewek  i wiele odmian różnych krzewów typu borówka, dereń, belberys, owoce goji i innych, wymieniliśmy okna, a w zimie była pierwsza choinka, natomiast główne Święta spędziliśmy z Rodzicami jak co roku. W tym roku mamy piękną ponad 2 metrową choinkę i właśnie robię pyszne ciasto. Nazwę je ciasto marzeń, gdyż smakuje wybornie i ma wspaniałą nutę wielu orzeźwiających smaków i piękny zapach.  Dość długo zastanawiałam się nad blogiem, najpierw aby w końcu zmobilizować się i zacząć go pisać, potem jakiego typu miał by być. Najpierw myślałam o kulinarnym ale póżniej zmieniłam zdanie, choć jakieś fajne sprawdzone przepisy będę również tu zamieszczać i zapraszam wszystkich do korzystania. Niedługo wyjeżdżam do Rodziców i tam spędzimy moje urodziny a jutro znowu codzienność i przyziemne kłopoty ale tym będę martwić się jutro, a dzisiejszy dzień ma być piękny :)